Wiejski odpust, czyli Jarmark Dominikański
No i nadciąga milowymi krokami Jarmark Dominkański. Zanim nie zostałem gdańskim neofitą Jarmark kojarzył mi się z jakimś, naprawdę, doniosłym wydarzeniem, świętem kultury itp.
Od kiedy ten spęd odbywa się pod oknami mojego biura zmieniłem zdanie.
Dla nie zorientowanych – ten sławiony wszem i wobec, legendarny, historyczny jarmark to ni mniej, ni więcej jak stadion X-lecia, lub giełda ze stadionu bydgoskiego Chemika przeniesiona w kliamty gdańskiej, pięknej starówki. Można tu kupić wszelkie rodzaje wieśniackich t-shirtów z ponadczasowymi treściami(np. to piwo ukształtowało to wspaniałe ciało), spodnie dresowe, pirackie płyty DVD, podrabiane perfumy, zrobić sobie mega wypas tipsy oraz posiedzieć w fotelu z masażem za 10 tyś złociszy.
Czas między zakupami można sobie umilić pijąc, super ekskluziw piwo tyskie po cenie nur fur deutsche albo zjeść z gryla kiełbase z Biedronki.
I tylko gdzieniegdzie, w bocznej uliczce zaczai się stragan z zabtykowymi sprzętami z minionych wieków.
Doprawy nie wiem, co powoduje ludźmi zjeżdżającymi z całej Europy by zobaczyć ten bazarowy odpust.
Dla mnie to żadna atrakcja, a poza tym, idąc do biura, przez kilka tygodni będę musiał się przedzierać przez tłum łapczych konsumentów mających poczucie brania udziału w czymś ponadczasowym….

Ponadczasowa to jest tandeta i bylejakość..
bogusz
lipiec 19, 2007 at 7:41 am
Może teraz trochę konstruktywnie… ;)
Po raz pierwszy studenci Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, korzystając z gościnności Dominikanów sprzedają swoje prace na placu przy kościele św.Mikołaja. Powstała plenerowa galeria rzeźby, młodzi artyści – malarze, graficy, rzeźbiarze – stworzyli uliczkę “Sztuczka Street” m.in. z myślą o tych, którzy szukają rzeczy niepowtarzalnych, oryginalnych, z “duszą”. ZAPRASZAMY! :D
PLAC PRZY KOŚCIELE ŚW.MIKOŁAJA
Agata
sierpień 5, 2007 at 12:48 am
tak wiem o tym, ale sama przyznaj….takie inicjatywy naprawde gina w masie tandety…
a sztuczka street juz zdazylem poznac, gdyz codziennie tamtedy chadzam do biura :)
pozdrawiam!
zajac
sierpień 5, 2007 at 8:31 am
chcemy zrobić z tego coś konkretniejszego. w tym roku jesteśmy po raz pierwszy,stworzyliśmy to z niczego,zbudowaliśmy wszystko sami tuż przed rozpoczęciem,bez przygotowania.bardzo dużo osób zostawiło nam kontakty,chcą się zaangażować we współpracę. jarmark jest dla nas pierwszym krokiem do zaktywizowania naszego środowiska. tandeta zawsze będzie,więc po co z nią walczyć,lepiej budować coś swojego. plastik jarmarku nam pomaga,bo osoby które do nas trafiają reagują bardzo pozytywnie,zmęczone jarmarkiem. to się rozpisałam. pozdrawiam ;)
AntyNihilistka
Agata
sierpień 12, 2007 at 10:32 am