Strach
Znów powoli nadrabiam zaległości, które utworzyły się przez straceńczy kołowrotek spanie – praca – dojazdy. Zjadłem pierwsze w życiu sushi, dalej czytam „Strach” J. T. Grossa, o którym nieco ostatnio ucichło.
Pomyślałem dziś, jak wieloznaczny jest tytuł tej książki. Przypomniały mi się słowa Jarka, który na swoim blogu pod moim naciskiem wydusił z siebie w końcu: „nie zamierzam jej czytać, tak samo jak Mein Kampf”. Jednocześnie wcześniej napisał u siebie notkę o książce Grossa jako studium „zapaści rozumu”. Znajdziecie ją tutaj.
Pomijam bezdyskusyjną żenadność krytykowania książki, której się nie czytało. Przyszło mi na myśl, że „Strach” budzi u Jarka i jemu podobnym krytykom, którzy na oczy nie widzieli książki Grossa prawdziwy strach – przed tym, co mogą przeczytać. Być może strach przed podważeniem własnego obrazu historii, strach przed zasianiem wątpliwości.
To oznaka słabości. Kto jest pewien swoich przekonań, ma argumenty na ich poparcie i wszystko gruntownie przemyślane, nie będzie się bał stanąć do żadnej dyskusji i czytać żadnej wywrotowej książki. Co więcej, uważam też, że myślący człowiek powinien czytać to, z czym się nie zgadza, a nie obracać się między poglądami, które potwierdzają jego własne. Tylko w ten sposób można o czymś dyskutować. W innym przypadku próby wymiany poglądów będą sprowadzały się do żałosnego powtarzania zasłyszanych gdzieś zdań i wyrabiania sobie własnych opinii na podstawie cudzych opinii. Pewnie jestem tu mocno zasadniczy, ale tak właśnie uważam.

“Kto jest pewien swoich przekonań, ma argumenty na ich poparcie i wszystko gruntownie przemyślane.” – Wiesz, ze tak nie jest, tzn. pewni swoich przekonan niekoniecznie, a w zasadzie rzadko maja je przemyslani i argumenty na pokrycie swych teorii.
“Co więcej, uważam też, że myślący człowiek powinien czytać to, z czym się nie zgadza, a nie obracać się między poglądami, które potwierdzają jego własne.” A widzisz, to zupelnie inna para kaloszy, niekoniecznie idaca w parze z tym pierwszym ;)
Inna sprawa, ze nalezy zdawac sobie sprawe z korzeni antysemityzmu w Polsce, ktory jak przypuszczam nie byl wcale wiekszy niz w Hiszpanii, czy Francji, skad ich przepedzono.
Maze tow! ;)
Lenny
luty 4, 2008 at 5:04 pm
Bogush, ja nie pisałem recenzji książki “Strach”, tylko o kampanii której jest ona elementem. Przecież tu nie chodzi o jedną książkę, ale o zmontowanie całej akcji mającej na celu podkopanie wszystkiego, na czym opiera się duma narodowa Polaków. Dlatego m.in. lansowana jest teza, że antysemityzm Polaków wynikał z tego, że Kościół katolicki dawał na to przyzwolenie. Przy czym prawie całkowicie przemilcza się fakt, że po wojnie wielu Żydów zgłosiło akces do władzy komunistycznej i stanowili trzon aparatu przemocy.
Przeczytaj lepiej książkę Chodakiewicza pt. “Po zagładzie. Stosunki polsko-żydowskie w latach 1944-1947″. Nie trać czasu na propagitkę Grossa.
Jaro
luty 5, 2008 at 10:50 am
Jak Ci nie wstyd pisać o jakiejś “akcji” czy wartościować książkę jako “propagitkę”, skoro jej nie czytałeś? A Chodakiewicza chętnie przeczytam. Można to znaleźć gdzieś w sieci?
Piszesz o podkopywaniu narodowej dumy Polaków. Myślę, że chyba nigdy nie będziesz umiał poczuć jej naprawdę, posługując się prostymi bogoojczyźnianymi protezami, które z gruntu odrzucają wszystko co nie pasuje do wyidealizowanego obrazu Polaka Moralnego Zwycięzcy.
Pomyśl o tym, że zgłębianie najciemniejszych stron naszej wspólnej historii wcale nie musi wykluczać posiadania narodowej dumy, a z czytającego wywrotowe książki nie czyni zaraz Polakożercy.
Jeśli chcemy wiedzieć skąd przychodzimy, kim jesteśmy, zgłębiajmy naszą historię. Czytajmy o ludziach którzy z narażeniem życia całej rodziny ratowali Żydów, ale czytajmy też o szmalcownikach. Czytajmy o AK, i czytajmy o chłopach, którzy wyłapywali partyzantów po lasach by oddać w ręce UB za kasę. Czytajmy o Powstaniu Styczniowym, ale pamiętajmy też, że także polskie chłopstwo zabijało powstańców. Podziwiajmy powstanie warszawskie, ale z najwyższą uwagą wysłuchajmy argumentów człowieka, który twierdzi, że było bez sensu.
Jaras, to jest podstawowa higiena intelektualna. Jako inteligentny człowiek powinieneś, nie opuszczając swoich przekonań, przede wszystkim wątpić, jątrzyć i wiercić dziurę w całym. Inaczej będziesz tylko kolejnym szeregowym powtarzaczem cudzych poglądów, bez własnego zdania i bez argumentów na swoją obronę. Czyli dokładnie tak, jak jest teraz.
bogusz
luty 5, 2008 at 11:07 am