Windows kontra Mac: koniec sporu
Nadszedł czas na podsumowanie zapowiedzianych intensywnych technologicznych zmagań czyli Apple kontra Microsoft. Zrobiłem, co mogłem, by jakoś rozsupłać, przynajmniej na czytelników i własne potrzeby, spór między Windowsowymi Pecetami a Applowskimi Macami. W sumie takie rozważania nie są szczególnie zajmujące, bo komputer jest tylko narzędziem, które ma działać i już. Skoro jednak wśród ludzi opinie są podzielone, to warto spróbować. Coś jak ze „Strachem” Grossa czy książkami Stanisława Lema. Większość osób ma na ich temat pogląd, ale większość nie czytała, więc generalnie nie wie o czym mówi.
Notka siłą rzeczy będzie technologiczna, ale postaram się zminimalizować bełkot charakterystyczny dla nerdów. Kończąc przydługi wstęp zaznaczę jeszcze, że piszę z perspektywy normalnego użytkownika, mając w nosie, jakiej marki będzie komputera i system. Ma po prostu działać i nie sprawiać problemów.
Początek meczu. Na boisku dwa laptopy: Dell Latitude D531 z Windows Vista Business 32 bit oraz MacBook Pro 2007 z Mac OS X Leopard.
Mac jest zdecydowanie szybszym i zwrotniejszym zawodnikiem niż Windows. Biega sprawniej i potrzebuje do tego mniej odżywek.
Leopard bez problemu działa wyposażony w 1 GB pamięci RAM. Windows Vista do porównywalnego działania potrzebuje 2 razy więcej. Uruchomienie systemu Apple trwa ok. 20 sek., a Windowsa ponad minutę. Podobnie z zamykaniem. Kto chce szybko coś zrobić z laptopem na spotkaniu czy konferencji, doceni chyżość Apple.
Oczywiście, powolność Windows jest spowodowana koniecznością wczytania wielu sterowników. To właśnie dzięki nim Windows działa na każdym sprzęcie. To siła tego systemu. Mac jej nie ma, jest dostępny w zaledwie kilku konfiguracjach sprzętowych. No ale co to obchodzi zwykłego użytkownika konkretnego egzemplarza sprzętu, któremu komputer uruchamia się cała wieczność?
Apple-Windows 1:
Piłkarze często nie prezentują się zbyt inteligentnie. Na szczęście nasi zawodnicy są wyjątkami. Mac na boisku to odpowiednik Thierry’ego Henry lub Samuela Eto’o. Elegancja, żadnych zbędnych ruchów, zagrania z pierwszej piłki. Pyk, gol. Windows to raczej taki John Hartson. Też strzela gole, ale jakby brzydszy.
Mac nawet dla nieobeznanych, jest prosty i przejrzysty. Wszystko da się obsługiwać jedną ręką. Makowy touchpad wyczuwa, kiedy kładziemy na nim dwa paluchy, a kiedy jeden. Dotykamy jednym, mamy normalny kursor na ekranie. Dwoma - przewijanie góra dół, prawo lewo. Intuicyjne. System bardziej zorientowany na niewiele wiedzącego użytkownika. Np. tworzenie partycji na dysku, które w Windows jest czynnością dla raczej kumatego użytkownika, na Macu polega na przesunięciu rysunkowego suwaka dzielącego dysk na części i kliknięciu. Z drugiej strony, Windowsa po prostu wszyscy znają i umieją z niego korzystać. To pewnie zasługa przyzwyczajeń, a nie konkretnych zalet systemu, ale jest to faktem.
2:1 dla Apple
Są zawodnicy, którzy grają świetnie tylko na jednej pozycji na boisku, a inni, niczym legendarny Chris Sutton z Celticu grywają z dobrym skutkiem zamiennie jako napastnik lub obrońca.
Tu znów zawodnik Mac wygrywa. Na komputerze Apple można legalnie zainstalować Windows i uruchamiając komputer wybrać, z jakiego systemu chcemy korzystać. Na Pececie nie zainstalujemy legalnie Mac OS. A kto się uprze, musi wykonać kosmiczne kombinacje, by to zrobić.
3:1
Mac na przedmeczową rozgrzewkę przynosi wszystko ze sobą: buty, koszulkę, bidon z piciem, ręcznik, piłkę i frotkę na nadgarstek do wycierania potu. Windows to zawodnik ciapowaty, ma tylko dwie nogi, spodenki i dobre chęci. Trzeba mu dać to i owo, by zabrał się do pracy.
Mac na dzień dobry ma większość aplikacji potrzebnych w normalnym użytkowaniu. Nie trzeba nic doinstalowywać, konfigurować. Windows potrzebuje aplikacji instalowanych na system – a to przeglądarki internetowej, a to odtwarzacza muzyki, etc. Z każdym dodatkowym programem puchnie rejestr systemu (którego w Mac OS nie ma), co zwalnia komputer. Dodatkowo, wiele programów pod Windows samoczynnie dopisuje się do listy autostartu przy uruchamianiu komputera, co powoduje, że ten proces się jeszcze bardziej wydłuża. By nad tym zapanować, potrzebna jest jaka taka wiedza, a nie jest powiedziane, że każdy musi ją mieć. Komputer ma działać, a nie sprawiać kłopoty.
Apple – Microsoft 4:1
Zawodnik Mac ma fajniejszy strój. Windows się stara, ale jego spodenki i koszulka wciąż bardziej przypominają wieśniackie stroje Groclinu niż np. minimalistyczne koszulki Tottenham Hotspur.
Maki wyglądają naprawdę świetnie – zarówno komputer i system. Jakość wykonania super, spasowanie, nic nie trzeszczy, etc. Naprawdę cienkie. Ładne pecety - cóż, nie wszystkie. Apple na przedzie, ale pecety też dostają pkt, za np.Sony Vaio, Della XPS czy niektóre modele Asusa, który bardzo ładne sprzęty robi ostatnio.
5:2
Piłkarz Mac nakarmiony tym samym snickersem będzie biegał dłużej niż Windowsowy kolega, ale…
Na tej samej baterii Mac pracuje godzinę dłużej, niż kiedy na tym samym komputerze uruchomiono Windows. System Apple ekonomiczniej wykorzystuje energię. Dzięki temu w Macach baterie o mniejszej pojemności, dzięki czemu laptop jest lżejszy. Z drugiej strony, Apple nie stosuje tak pojemnych baterii, jak np. Dell, który do niektórych modeli oferuje dziewięciokomorowe akumulatory, z których można chyba odpalić silnik Jelcza.
Plusy i minusy po obu stronach. 6:3
Jest z nią mniej więcej tak, jak z niektórymi afrykańskimi piłkarzami sprowadzanymi do polskiej ligi. Najpierw idzie fama, że przyjeżdża super piłkarz, czarny diament, istny czarodziej. Potem jednak okazuje się że ni w ząb nie kuma co mówi trener, nie pasuje mu pogoda, jedzenie i w ogóle jest ciulowo. Czasem widać, że jest fajnym graczem, ale u nas, na zmrożonych boiskach, w starciu z drwalami z bijącego się o utrzymanie np. Górnika Łęczna, po prostu się nie sprawdza.
Mac nie jest kompatybilny w Polskich warunkach. Makowy edytor tekstu TextEdit, z którego teraz korzystam, umożliwia zapisywanie dokumentu w plikach worda (.doc, .docx) czy nawet jako RTF. Niestety, po po przeniesieniu takiego pliku na peceta, większość formatowania szlag trafia. Nie przenoszą się także np. obrazki czy tabele wstawione w tekst. Czyli kiedy np. student ma maca, pisze na nim pracę i chce ją wydrukować na uczelni z pendrive, to nie bardzo. Krótko mówiąc, raczej niezbędna jest własna drukarka, papier. Rosną koszty.
Apple - Windows - 6:4
Najnowszy MacBook Air, najcieńszy laptop świata, kosztuje w USA 1700 dol., czyli niecałe 4200 zł, licząc że dolar jest po mniej więcej po 2.45 zł. W Polsce jego cena przekracza 6700 zł. Z kolei najtańszy MacBook, w Apple Store w USA po 1100 dol. Czyli 2695 PLN, w Polsce kosztuje 3399 zł. Z kolei MacBook Pro, tutaj wzięty pod lupę, kosztuje u nas 8 tys. zł. W USA można go kupić za 4,3 tys, bez mała połowę taniej.
Komfort pracy:
Podsumowanie:
Mam nadzieję, że udało mi się bez emocji opisać sprawę, która wielu ludzi traktuje niczym świętą wojnę. Pecetowcy nazywają użytkowników Apple snobami, ci ostatni zaś czasem mają zwykłe komputery za złom dla plebsu.
Cóż, niech się spierają. W końcu komputer to nie manifestacja osobowości, a tylko przedmiot użytkowy, pośrednik w dotarciu do ciekawych rzeczy, takich jak np. nasz blog:)
