Kanclerski czy prezydencki? Jakie to ma znaczenie?

Miałem deja vu. Po raz kolejny w ciągu kilku miesięcy spotkała mnie dokładnie taka sama sytuacja. Wyjazd za granicę, taksówka, kierowca orientuje się że obcokrajowiec, pyta skąd, mówię „z Polski” i następne pytanie jakie się pojawia to „jak silną macie gospodarkę?”, „ile się u was zarabia, jak się prowadzi firmę?”, „czy internet jest w centrach miast za darmo?”. I tak dalej.

 

Tymczasem nasi politycy zajmują się rozważaniami, na temat tego, czy konstytucję zmieniać w kierunku systemu kanclerskiego czy też prezydenckiego. Czyli zastanawiają się jak by tu ułatwić sobie swobodne rządzenie, tak by po elekcji już nikt, nie przeszkadzał, żaden prezydent nie musiał kontrasygnować, podpisywać, nie mógł zawetować, żeby żaden premier nie wysuwał już swoich własnych ministrów i tak dalej.

 

O swoich pomysłach na modyfikacje w konstytucji mówi zarówno PO, PiS, ostatnio nawet A. Kwaśniewski. Wygląda na to, że klasa polityczna wyczuwa swoje zużywanie się, i próbuje szybko umościć sobie wygodne gniazdko w postaci ośrodka władzy odpornego na kontrolę z zewnątrz, i z tak silnymi uprawnieniami, że całkowicie wolnego od konieczności szukania tak znienawidzonego kompromisu.

 

Gdzieś w tym wszystkim giną rzeczy ważniejsze. Na przykład gospodarka, której nie najgorsze wskaźniki nie przekładają się wyraźnie na lepszy poziom życia. Mamy pieniądze na drogi, autostrady, inwestycje napływają, etc, ale nie potrafimy tego wykorzystać, głównie przez złe prawo i zbyt wielką liczbę przepisów i nakładających się na siebie kompetencji. Kto próbował zbudować choćby garaż, wie o czym mówię. Jednak mimo to, wielu komentatorów bezmyślnie rozlicza rząd z liczby złożonych projektów ustaw – tak jakby ilość miała przejść w jakość.

 

K. M. Ujazdowski przekonujący dziś rano w TOK FM o konieczności wprowadzenia okręgów jednomandatowych, czy R. A. Ziemkiewicz utyskujący w dzisiejszej „Rz”, że konserwatywni intelektualiści mają znikomy wpływ na politykę, nie zapełnią naszych portfeli i nie sprawią, że raty kredytu przestaną rosnąć.

 

Prawdziwym orężem nowoczesnego państwa jest silna gospodarka, działająca jak magnes, błyszcząca jak czekoladka na wystawie. Kto zamiast tego zajmuje się budowaniem ideowej nadbudowy, jest oderwany od rzeczywistości i zawsze będzie się musiał liczyć, że od kogoś usłyszy argument „wy tam się pierdołami zajmujecie, a my tu mamy dziurawą drogę i nauczyciela, który zarabia 1000 zł.”. I co wtedy odpowiedzieć?

Odpowiedzi: 2 do “Kanclerski czy prezydencki? Jakie to ma znaczenie?”

  1. tas mówi:

    Mało konkretów podajesz, przykłady są infantylne. I chyba nie widzisz różnicy między systemem parlamentarno-gabinetowym a kanclerski czy prezydenckim. Masz małą wiedzę z zakresu prawa konstytucyjnego i głęboką niewiedzę polityczna. Doucz się jeszcze trochę zanim zaczniesz formułować wnioski łatwe do obalenia. Polecam dużo czytać.

  2. bogusz mówi:

    to nie wpis o niuansach prawa konstytucyjnego, a rozłożeniu akcentów w naszej polityce i życiu publicznym.
    A skoro o konkretach mowa, to zapraszam do dyskusji o “głębokiej niewiedzy politycznej” i zachęcam do obalania wniosków (sam twierdzisz, że to łatwe). Tylko tym razem zacznij od konkretów. A najlepiej, od uważnego czytania.
    Pzdr

Napisz odpowiedź