Trzy najbardziej znane słowa na świecie: Made In China
Bardzo ciekawe jest to wszystko, co dzieje się wokół Chin i olimpiady w Pekinie ostatnio. To taka fajna sprawa, w której koncentrują się ciekawe wątki.
W Londynie ktoś wyskakuje z gaśnicą na płomień olimpijski, w Paryżu go gaszą, a całą pielgrzymkę z płomieniem obstawiają skośnoocy ochroniarze. Pod sztandarem ruchu olimpijskiego, pięć zachodzących na siebie kółek, laurowe wieńce, Grecja i w ogóle.
To świetne zestawienie, które jak w soczewce pokazuje naszą hipokryzję. Naszą, czyli społeczeństw bogatego Zachodu (tak, należymy do spasionej mniejszości, konsumującej ropę, prąd, mającej przemysł internetowy, etc.).
Sam zaczynam rozglądać się za kupnem jakiejś koszulki z czymś antychińskim, najlepiej kajdankami zamiast olimpijskiego logo. Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że protesty wobec olimpiady odbywają się z przyzwoitości, dla zapewnienia lepszego samopoczucia. By ukryć to, do czego nie chcą się przyznawać rządy, organizacje i obywatele: po pierwsze że ruch olimpijski to biznesowa sprawa oderwana od jakichkolwiek ideałów, co dopiero teraz widać tak wyraźnie, a po drugie, by zagłuszyć jakoś poczucie niepokoju, wynikające z tego, że pozwoliliśmy Chinom by w praktyce trzymały większość zachodniego świata w szachu.
Nie protestowano, kiedy osiem lat temu prawo do organizacji imprezy przyznano Pekinowi. Zaprotestowano dziś, kiedy zaczęli buntować się Tybetańczycy. Nie wiem, czy antyolimpijski ruch by się obudził gdyby nie oni. Dali nam doskonały pretekst, bo przecież protestujący sprzeciwiają się temu, w czym sami uczestniczą. Mają na nogach Nike czy Adidas z made in China, ulotki piszą i drukują na sprzęcie z Chin, noszą chińskie levisy. Tak jak ja, jak każdy z nas. Chiny są drugim największym partnerem handlowym UE i bez produktów z tego kraju nasz świat zubożałby o długopisy Bic, elektronikę, ciuchy, i całą masę innych rzeczy. Jeśli musielibyśmy produkować je u siebie, kosztowałyby znacznie drożej.
Dlatego protesty antyolimpijskie nie będą zbyt gwałtowne. Incydent tu, tam. Raczej na szczeblu indywidualnych wybryków, nigdy oficjalnego stanowiska rządu. Chcemy tylko pokazać, że mamy inne wartości, i Chińczyków z ich morderczą dyktaturą nie akceptujemy. Zaznaczamy: jesteście tylko producentami rzeczy „Made in China”. Ale nie za mocno. Bo po olimpiadzie nadal będziemy tych produktów potrzebować.

Mocno generalizujesz. Zwrot “nasza hipokryzje” nie jest moim zdaniem na miejscu, bo ja sie z “nami” nie utożsamiam, dużo wcześniej niesmak wywoływało u mnie przyznanie Chinom olimpiady. Nieważne. Popatrz na to pod innym kątem. Ludzie maja prawo wyrażać swoje niezadowolenie, i robią to. Oczywiście żaden z dużych oficjalnych sponsorów nie wycofa sie z olimpiady, a jedynie takie działania mogłoby dać jakikolwiek efekt. Ponownie partykularne interesy małych, srednich i większych grup przeważa nad oburzeniem jak to nazwałeś “hipokrytów”. I ponownie biznes stanął na drodze najzwyklejszych ludzkich odruchów solidarności. Nazwij to jak chcesz, atawizmami, plemienną jednością. Zważ, że ludzie mimo ze sa głupi i źli, dążą jednak do dobra (bez względu na to z jakich pobudek), jest jakiś imperatyw który wskazuje nam co jest właściwe a co niewłaściwe. Mimo świadomości, że podpisywanie się pod jakimiś listami, itp gówno da, należy to robić bo bardzo często jest to jedyna rzecz jaką możemy zrobić. Ktoś powiedział bojkot chińskich ciuchów. Pytam się, w kogo uderzy on najbardziej? W klasę rządzącą Chin? Wątpię.
Po części sie z Toba zgadzam, ale prześlizgnąłeś się przyjacielu po powierzchni zagadnienia, temat jest dużo bardziej rozległy. Tuszę, że brak czasu nie pozwolił Ci go rozwinąć ;)
Pzdr.
Lenny
kwiecień 13, 2008 at 12:03 pm
Wiesz, pisząc o „hipokryzji” nie mam na myśli wcale tego, że wszyscy chodzimy w butach made in China i klepiemy te słowa na klawiaturach z tegoż kraju. „Hipokryzją” nazywam moment wybuchu protestów na świecie. Większość tych, którzy dziś sprzeciwiają się olimpiadzie w Pekinie (do czego mają prawo), zaczęli wyrażać swój sprzeciw dopiero kiedy władze w Chinach zaczęły wojować z mnichami. Dlaczego nie protestowano jeszcze pół roku temu? Gdzie byli obrońcy praw człowieka, kiedy przyznawano olimpiadę Pekinowi?
Nie mają znaczenia interesy wielkich koncernów, etc. Nie o nich tu mowa. Nie chodzi o bojkoty chińskich towarów, etc, bo tego nie da się zrobić. Chodzi o nas, protestujących. Dopiero zabijanie tybetańskich mnichów spowodowało, że w głowach wielu ludzi przeskoczyła iskierka i nastąpiło skojarzenie „olimpiada + Chiny + łamanie praw człowieka + zabijanie mnichów i okupacja Tybetu = protestujemy”.
Uważam, że protestując teraz, w ostatniej chwili, kiedy protesty nic nie dadzą, bo biznesowo-polityczna machina już się rozpędziła, po prostu kupujmy sobie dobre samopoczucie. Ma ono zagłuszyć głos, który mówi „cholera, jakiś czas temu zgodziliśmy się na coś złego. Nic nie zrobiliśmy wtedy, by to odkręcić, więc przynajmniej zaznaczymy swoje votum separatum.
Jednocześnie, świadomość tego wszystkiego nie oznacza, że powinniśmy leżeć z założonymi rękami. Sam podpiszę petycję jeśli mi podsuną. Jednak nie poczuję się dzięki temu lepiej, bo ta kropla nie drąży już skały.
No i oczywiście niezmienne pozdrowienia!
bogusz
kwiecień 13, 2008 at 5:14 pm
” „Hipokryzją” nazywam moment wybuchu protestów na świecie.”
Tysz prowda, o bialorusinach juz wszyscy zapomnieli, nie sa “trendy” :(
“Dopiero zabijanie tybetańskich mnichów spowodowało, że w głowach wielu ludzi przeskoczyła iskierka i nastąpiło skojarzenie „olimpiada + Chiny + łamanie praw człowieka + zabijanie mnichów i okupacja Tybetu = protestujemy”.”
Niestety, jak niezmiennie powtarzam ludzie są głupi :(
“Jednocześnie, świadomość tego wszystkiego nie oznacza, że powinniśmy leżeć z założonymi rękami.”
Amen
“Dlaczego nie protestowano jeszcze pół roku temu? Gdzie byli obrońcy praw człowieka, kiedy przyznawano olimpiadę Pekinowi?”
tutaj na moje malutkie usprawiedliwienie:
http://robertgorecki.blogspot.com/2007/11/tylko-winie-ogldaj-olimipad-w-pekinie.html
To było jakieś pół roku temu ;)
Jeśli chodzi o samą decyzję o przyznaniu olimpiady, to przypuszczam ze tak samo jak u Ciebie, wywołało to u mnie odruch womitoryjny. Jednak ani Ty ani ja nie jesteśmy ważnymi członkami MKOLu :(
Pzdr :D
Lenny
kwiecień 15, 2008 at 2:47 pm