Bankomat Unii
Komisja Europejska chyba potrzebuje nagłej gotówki. To mi przyszło na myśl, kiedy przeczytałem, że KE chce znów ukarać Microsoft za praktyki monopolistyczne. Niecały rok temu wlepili im 900 mln euro kary. Wtedy poszło o zatajanie szczegółowych informacji o produktach Microsoft, przez co konkurencja nie zawsze mogła produkować programy, które współpracowały bezproblemowo z np. Windowsem czy Wordem.
Teraz Komisja Europejska przyczepiła się do przeglądarki Internet Explorer, która jest elementem systemu Windows. Że sprzedawanie jej razem z systemem sprawia, że dostawcy innych przeglądarek (jak Firefox, Opera, czy Chrome, z której klepię te słowa), stoją na przegranej pozycji względem IE (a Windows działa w 88 proc. pecetów na świecie).
Ciekawe jednak, czy unijni urzędnicy zadali sobie pytanie, jak – jeśli z Windows zniknie Internet Explorer – będzie można ściągnąć z sieci alternatywną przeglądarkę? Hm? Fakt, można to zrobić przez FTP, ale poradzi sobie z tym 0,1 proc. użytkowników.
Po drugie, taką samą politykę jak Microsoft stosuje Apple, który do swojego systemu Mac OS dołącza przeglądarkę Safari. Apple ma prawie 10 proc. rynku systemów operacyjnych na świecie i sprzedaje swoje produkty w UE. Mimo to, KE się ich nie czepia.
Dla KE są zatem równi i równiejsi, firmy które łamią reguły konkurencji, i inne, które robiąc dokładnie to samo, nie naruszają unijnego prawa. Coś mi się wydaje, że Microsoft, który na brak kasy nie może narzekać (ponad 60 mld dol. przychodów ostatnio), jest ofiarą swojego kiepsiego wizerunku i zaciętego lobbingu w Brukseli, który prowadzi do idiotycznych paradoksów. Bo niczym innym nie można nazwać sytuacji, kiedy Bruksela chce „dla dobra konsumentów” wymusić sytuację, kiedy każdy kupiony w UE nowy komputer nie będzie zdolny do połączenia się z siecią, by sprawdzić np. pilnego maila. Trzeba będzie wzywać pryszczatego informatyka z piętra wyżej i postawić mu piwo, lub zapłacić za komercyjną usługę zainstalowania wybranej przeglądarki. Horej!
A może ktoś po prostu nie lubi Microsoftu? To prawdopodobne, zważywszy na to, jak czasem zachowuje się szef firmy:
Ale wbrew szit-wizerunkowi jego firmy polecam obejrzeć filmik poniżej. Pokazana w nim technologia nie jest już prototypem, można wypróbować za darmo tutaj. Może powinni unijnym urzędnikom to dać do zabawy?

MS od dawna jest dojony za byle co i ta praktyka raczej się nie zmieni. A co do prezentowanego programu. Chłopie żaden z tych euro-bencwałów nie potrafił by używać takiego skomplikowanego, jak dla nich, programu. Od razu informatyk po iluś studiach musiałby to rozgryzać i im napisać podręcznik, niczym dla dzieci w szkole. Wtedy by zrozumieli.
devillsx
styczeń 26, 2009 at 10:09 am
“Apple ma prawie 10 proc. rynku systemów operacyjnych na świecie i sprzedaje swoje produkty w UE. Mimo to, KE się ich nie czepia.”
Może właśnie dlatego? Jak sam napisałeś Windows w 88%, różnica pomiędzy tymi dwoma liczbami jest zasadnicza, ciężko Apple`a nazywać monopolistą ;)
Nie będę bawił się w adwokata diabła i bronił urzędasów z Brukseli, ale wydaje mi się, że odrobinę się zagalopowałeś, my friend. Pamiętasz za co MS dostał poprzednią karę, i chyba nie powiesz z pełny przekonaniem, że niezasłużenie. A racja i tak pewnie leży po środku.
Pzdr.
Lenny
luty 8, 2009 at 11:57 pm
Hm, tyle że Microsoft nie zdobył takiej pozycji przykuwając ludzi do kaloryfera, tylko swoim własnym wysiłkiem. Wiesz, sęk w tym, że nikt nikogo nie zmusza do używania sprzętu czy oprogramowania tej firmy. I o to się wkurzam.
bogusz
luty 10, 2009 at 3:28 pm
Zmusza, nie zmusza. Wyrabiasz sobie pozycję monopolisty, tak jak napisałeś własnym wysiłkiem, właśnie po to, by już nikogo do niczego nie zmuszać. Działa efekt sieci. Masz już wróbelki w garści. Zaryzykuję stwierdzenie, że wówczas zmuszanie jest, z tym że subtelniejsze, wydaje się nam, że go nie ma, a to gówno prawda. Troszku to upraszczam, ale tak chyba ten system działa.
Pzdr.
Lenny
luty 11, 2009 at 6:14 pm
Powiedz mi zatem, drogi przyjacielu, jakie są obiektywne przeciwwskazania do tego, byś np. kupując nowy komputer, w zestawie z drukarką, etc zrobił to tak, by w sprzęcie czy oprogramowaniu nie było nic sygnowanego przez Microsoft? Żaden problem.
Myślę, że KE strzela kulą w płot, bo za sytuację odpowiadają produceci komercyjnego oprogramowania, którzy idą po linii najmniejszego oporu i robią wiele rzeczy tylko pod gówniany najpopularniejszy system. Trzeba o takich różnicach pamiętać, bo inaczej zły podejrzany idzie na szafot.
bogusz
luty 12, 2009 at 2:20 pm
Bogusz, cholera jasna nie pisz takich postów bo nie ma potrzeby żebym z Tobą się wykłócał :]
Na początku mówisz, że żaden problem, a potem piszesz to, co już chciałem napisać, czyli “robią wiele rzeczy tylko pod gówniany najpopularniejszy system”. Mogę tylko dodać, że chyba znakomitą większość, a nie wiele.
Czy obiektywnym przeciwwskazaniem jest to co sam napisałeś? Moim zdaniem tak.
Zadziwia mnie żar z jakim bronisz monopolisty, który z pełną premedytacją dążył do osiągnięcia tej pozycji, i jest teraz śmiertelnie obrażony, gdy ktoś nie pozwala mu garściami czerpać profitów wynikających bezpośrednio z tej sytuacji.
Taki zadziwiony oddaję Ci pola, żeby nie skończyło się to na kłótni przypominającej deliberowanie nad wyższością świąt bożegonarodzenia nad wielkiejnocy. Moim zdanie te ostatnie rox ;)
Pzdr,
Lenny
luty 13, 2009 at 3:10 pm
Toć nie bronię monopolisty. Chodzi o to, że KE zidentyfikowała problem, ale środki zaradcze posłała w złym kierunku.
Myślę, że powinni zastanowić się nad sposobami zwiększenia zainteresowania firm trzecich rozwijaniem oprogramowania na platformy inne niż Windows. Cóż można zarzucić Microsoftowi – ok urośli w siłę. No ale czy jeśli jeździsz np. Fordem, to jest racjonalne, by wkurwiać się, że pasują do niego tylko fordowskie zderzaki? Nie podoba się – idziesz do innej firmy, która produkuje wózek bardziej technicznie otwarty. Może się zdarzyć, że taka decyzja będzie się wiązała z faktem, że alternatywny samochód, czy system operacyjny będzie gorszej jakości. To jednak nie jest winą Microsoftu, czy – trzymając się ptzykłądu – Forda. Microsoft nie jest winien atomizacji społeczności linuksowej, w której para idzie w gwizek i tworzenie tysięcy różnych wersji Linuxa. Czy w tej sytuacji dziwne może być, że koncerny mają w nosie rozwijanie softu na niego?
I jeszcze jedno – wyżej odróżniasz sytuację Microsoftu i Apple ze względu na udziały w rynku jakie posiadają. Powiedz mi zatem, gdzie przebiega granica? 50 proc. rynku, czy może inna? I kto miałby to ustalać, i na jakiej podstawie innej niż arbitralne widzimisię?
Nie bronię Microsoftu, nie lubię większości popieprzonych produktów tej firmy, łącznie z Vistą, której używam, ale postępowanie KE w tej sprawie jest dalekie od konsekwencji i logiki.
bogusz
luty 13, 2009 at 3:48 pm
Wydaje mi sie, ze Michal to taki facecik, ktory sobie tam skubnie, tu skubnie, zarabia na aferach, skandalach, nie potrafi spiewac, w ogole nie ma glosu. O zyciu rodzinnym nie wspomne, bo to nie ma sensu pisac o kims, kto zostawia zone i dzieci, zalosne. Cieszylbym sie, gdyby Michal poszedl do wiezienia, moze spotkalby kochanka :)? albo kochanek jego :) fuj :) Michal to zwykly czlowiek, taki jak my, ale jemu udalo sie wylansowac nie wiadomo w sumie w jaki soposob, chyba tylko dlatego, ze jest wygadany i pyskaty. Tacy ludzie nadaja sie do polityki. Michal jest dla mnie tragicznym bohaterem. Wie jak zarabiac pieniadze, ale nie wie jak sie tym upokarza, nie wie jakiego idiote z siebie robi. No ale kasa nade wszystko :) Jestem przekonany, ze gdy ktos Michalowi zaproponowalby zrobienie kupy na srodku Starego Rynku, to by zrobil. Michal jest tragiczna postacia w naszej epoce. Michal jest jak wiekszosc z nas, czlowiekiem, ktory zrobi wszysko dla kasy. Mysle, ze mozna taka postawe porownac do Pani przy latarni.:) Pozdro !!
Rinnnix
marzec 28, 2009 at 10:51 pm