Microsoft: cool czy do bani
Microsoft jest korporacją zbyt dużą, by ogarnąć to, co się dzieje wewnątrz organizacji. Fajnie pokazuje to ten wspis na blogu programisty, pokazujący, jak projektowanie jednego okienka, w którym znajduje się opcja wyłączenia systemu Windows Vista, zabrało im rok użerania się na kilkudziesięcioosobowych zebraniach. Przy czym efekt jaki jest, każdy widzi.
Pal licho, jeśli problemy korporacyjnego słonia ograniczały się do wnętrza firmy. MSFT jednak nie panuje nawet nad zewnętrznym przekazem. Na dowód natknąłem się przypadkowo dzisiaj. Fajny filmik reklamujący koszulki Microsoft zaprojektowane przez rapera Commona. Fajne wzornictwo, ciekawy i nowoczesny przekaz, fajna postać (bo Common jest z tych raperów, których można nazwać muzykami). Formuła tego filmu spokojnie pasowałaby do tak modnej firmy jak Apple. Tymczasem to przedsięwzięcie całkowicie niszowe, do którego mogą dotrzeć tylko fanatycy, lub przypadkowi surfujący, jak ja.
Tymczasem oficjalny przekaz Microsoftu to drętwe reklamy z serii I’m a PC. Ich przekaz obnażał bezradność firmy, która nie potrafiła wymyślić nic bardziej chwytliwego niż własną wersję sloganu Apple “I’m a Mac”.
Zakopanie gdzieś w czeluściach korporacyjnego microsoftowego www tak fajnego przekazu pokazuje, że nikt nad zewnętrznym przekazem nie panuje. A więc? Microsoft cool czy square?

Jeżeli chodzi o niektóre oprogramowanie to ujdzie w tłoku. A do reszty to podziękuję tej firmie. Lubię wiedzieć co istaluje mi się na kompie, zwłaszcza w poprawkach. A tu wielka zagadka. Cóż nowego MS mi podesłał za moimi plecami. Open source i Linux lub FreeBsd to słuszne wyjście. Więc podsumowując: MS = shit.
devillsx
marzec 2, 2009 at 12:58 pm